| Moja zdjęcie sprzed wyjazdu <3 |
A teraz kilka słów o wyjeździe:
Pojechałam z koleżankami nad morze i tak naprawdę każdego dnia miałyśmy we krwi procenty.. Oj. Ogólnie to nie pamiętam 6 godzin z mojego życia przez alko i wkurzenie na "focha" 2 dziewczyn. W ciągu tych 6 godzin za dużo się nie działo gadałam w kółko o tym samym - czyli o Marcie (moja była przyjaciółka z którą znałam się jakieś 10 lat i zostawiła mnie dla chłopaka... Haha. Przynajmniej takie jest moje odczucie.) No więc nie wiadomo jakim cudem znalazłam telefon i o jakiejś 1 w nocy zaczęłam do niej dzwonić. Masakra! Na szczęście telefon został mi zabrany. <Uff> No i z tego wszystkiego tak jakoś wyszło że zaczęłyśmy gadać, a że ja nie miałam siły (kac) być bezczelną suką, umówiłam się z nią, żeby wszystko sobie wyjaśnić. Nie wiem co mam rozumieć przez 'wszystko' i o czym będziemy gadać ale (nie) spooooko. Ogólnie przed przyjściem do domku zaczęłam chodzić na czworaka po chodniku, bo ... sama nie wiem miałam siłę iść, ale gdy zobaczyłam jak koleżanka idzie na czworaka jak krzyczałam 'też chce' i padałam na ziemie. >D No mniejsza w każdym bądź razie było zajebiście! Aż nie przyszedł drugi dzień spędzony głową w kiblu bo było mi tak nie dobrze, że zwymiotowałam jedzenie z całego tygodnia... Wgl jestem cała w siniakach D:
Oke! Jest późno kończę już (znowu będę mieć wory pod oczami) całuje :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz